wtorek, 1 lipca 2014

† Chapter 1 †

                                                        † Lethal  Love †

                                            ~ Wielka Brytania, Carlisle ~
                                
     Ledwo usiądę w fotelu i nie zdążę się zaciągnąć świeżą kawą, wyją syreny. Pospiesznie odkładam papierowy kubek na biurko obok sterty papierów. Nakładam czapkę a pistolet wkładam za pas. Wsiadam do radiowozu, tam dowiaduje się od kolegi jakie mamy zadanie. Musimy ruszyć w pościg za chłopakiem w czarnym jeep'ie. Pojazd jest kradziony a w nim znajduje się porwana dziewczyna, wcześniej zabił jej koleżankę. Jest to już kolejny raz kiedy łamie prawo a najbardziej irytuje to, że zawsze uchodzi mu to płazem.
  Po paru minutach jego auto pojawia nam się na horyzoncie. Przyśpieszamy nie chcąc pozwolić umknąć mu tym razem. Chłopak nagle zatrzymuje pojazd, my także. Działamy szybko, wysiadając z pistoletami gotowi pociągnąć za spust. Moim dodatkowym zadaniem jest przekonać go po dobroci.
- Wysiadaj i wypuść dziewczynę! Oddaj się w nasze ręce, bądź gotów ponieś wszelkie konsekwencje! - Mój głos rozbrzmiewa po całej okolicy. Chociaż według mnie to marnowanie czasu. Powinniśmy od razu ruszyć do akcji, gdyż zapewne filmują nas z góry. - Wysiadaj z auta i wypuść dziewczynę! Ponieść wszelkie konsekwencje oddając się w nasze ręce..! - Powtarzam a przy końcu głos mi lekko drga. Z okna wysuwa się ręka z lufą skierowaną ku mnie. Przez głowę przetacza mi się tysiące myśli ale tylko jedna pozostaje na dłużej. Że już nigdy mogę nie zobaczyć Destiny i Patrici. Wszyscy zamierają w bezruchu i czekają. Słychać huk, kula została wprawiona w ruch...

                                                           ~

  Wiosenne promyki słońca muskają moją twarz. Leżę na trawie w miejskim parku i napawam się piękną pogodą. Tak właśnie spędzam moje pierwsze wagary w życiu. Grzeczna dziewczyna wbrew swojej woli została zmuszona by opuścić budynek szkoły przez przyjaciół, którzy zaciągali ją jak najdalej. No i nie miałam innego wyboru, w końcu się zgodziłam. Kiedyś musiał nadejść ten pierwszy raz. Ale nie okłamujmy się, jest przyjemnie. Ludzie chodzą przed nami co jakiś czas z psami czy biegają. Albo jeżdżą na rowerach a my po prostu leżymy. Wcześniej zjedliśmy czekoladowe lody, które postawił Allan. Chciałabym cieszyć się tym dniem jednak coś mnie dręczy od samego ranka. Staram się o tym zapomnieć wtulając się w ramię Allana.
  Dzwony pobliskiego kościoła oznajmiają, że dochodzi dwunasta. Postanawiamy powoli wracać a przy okazji zahaczyć o galerię. Vivianne prosiła by tam iść gdyż upatrzyła sobie sukienkę i nie chce by ktoś zabrał ją jej sprzed nosa. Kiedy wchodzimy do budynku czuje, że już włączyli klimatyzacje. Co wydaje mi się trochę pośpieszne gdyż jest dopiero kwiecień. Ale zawsze się z czymś śpieszą, jak nie z ozdobami świątecznymi to zmienianiem tego miejsca w iglo. Zakładam na ramiona skórę, teraz możemy iść na małe zakupy. Vivi wpada tam jak wichura i od razu szuka swojego rozmiaru. Postanawiam skorzystać z okazji i także przyglądam się wystawie. Interesuje mnie parę ciuchów, biorę je i kieruje się do przymierzalni. Allan jak to chłopak nie zamierza tu siedzieć i wychodzi. Po przymiarkach wybieram miętową bluzkę na ramiączkach i szarą bluzę a Vivianne swoją sukienkę i czarne rurki. Na zewnątrz dostaje małą niespodziankę. All mówiąc, że idzie na zewnątrz zamierzał iść kupić mi szklanego słonika z podniesioną trąbą. Jest naprawdę śliczny i ma mi przynieść szczęście. Całuje go lekko, a prezent przypinam do naszyjnika z jaskółką dostaną od Vivi. Z powrotem kierujemy się ku wyjściu. Lecz kiedy mijamy sklep z AGD, na którego wystawie stoją telewizory, których obraz zmienia się ze zwykłych reklam na wiadomości, zatrzymuje się. Obraz ze studia zostaje przeniesiony na nadawany na żywo pościg. Za czarnym samochodem podążają aż cztery radiowozy, w którymś jest mój ojciec. Z przejęcia ściskam trzymaną dłoń, odpowiada. Już wiem dlaczego coś mnie dręczyło.
  Wpatruje się w ekran z uwagą. Nie chce niczego pominąć. Samochody nagle się zatrzymują. Twarz ojca miga gdy wysiada z jednego. I zostaje na dłużej gdy zaczyna mówić przez megafon. Jego głos niestety jest zagłuszony przez pracę śmigła helikoptera. Oddalenie.. strzał. Wydaje cichy pisk i przykładam rękę do ust, przez co moja torba wypada i ląduje na podłodze. Powraca obraz studia i spikerka oznajmia, że ktoś został zastrzelony. Odwracam się do niej plecami i powstrzymuje łzy. Otulają mnie rękoma i szepczą słowa pocieszenia. To nie może być on. To jedyna myśl błądząca mi po głowie. Zaraz do niej dochodzi zapytanie czy mama widziała. Chociaż miała przygotować tort na jego urodziny. Właśnie, dziś jest jego święto. Ma świętować swoje czterdzieste urodziny. Dobra nawet aby ta impreza zamieniła się w żałobę po stracie przyjaciela. Cokolwiek ale by był tu nadal. Bo ta myśl nie przechodzi do możliwych zrealizowania. Nie. Nie i nie.
  Wychodzimy z galerii nadal jestem prowadzona przez przyjaciół a ręka zakrywa usta. Do tego dochodzą łzy. Wsiadamy do autobusu, znajdują wolne miejsce na które każą mi usiąść. Allan kuca przede mną i każe spojrzeć w swoje oczy. Robię to ale ściana łez przysłania mi widok. Ściera je i głaszcze po policzku. Vivianne jeździ mi po plecach masując je. Wiedzą jak źle to znoszę a ich wsparcie jest dla mnie ważne. Uśmiecham się na chwile a po chwili znów zanoszę się szlochem. Podczas podróży ustalają kto odprowadzi mnie do domu. Wypada na Vivianne, w końcu to ona mieszka tylko parę domów dalej. Dojeżdżamy na mój przystanek. Jest mi trochę lepiej, w głowie się tylko trochę kręci. Vivi odprowadza mnie pod same drzwi, proponuje, że może wejść ze mną ale odmawiam. Dam radę, zwłaszcza że przed domem nie stoi radiowóz. A dzieci obok bawią się w kosza, jak gdyby nigdy nic. Dziękuję jej za wszystko, odbieram swoje zakupy i odchodzę. Gdy wyciągam rękę ku dzwonkowi zauważam że lekko drży. Co jeśli mama zauważy moje napuchnięte oczy, co ja jej powiem? Chociaż może nic nie będę musiała. Bo sama będzie tak wyglądać. Dzwonię do drzwi, po chwili się otwierają. Mama wygląda normalnie, pewnie była zbyt zajęta zdobieniem ciasta. Ale powiadomić telefonicznie ją powinni. A może nie mają powodu. Tata żyje tylko, że leży w szpitalu podłączony do aparatury. Boże, nie mogę o tym myśleć.
   Wchodzę trzymając wzrok utkwiony w podłodze. Plecak rzucam gdzieś w kąt i idę od razu na górę do łazienki.
- Jesteś może głodna? - Pyta mama swym łagodnym głosem.
- Mhm..- Odpowiadam. Zamykam się w łazience. Podchodzę do umywalki i odkręcam zimną wodę. Biorę wdech i wydech. A wszystko co mnie dręczy głęboko zakopuje wśród wspomnień. Nabieram wody w ręce i obmywam twarz po czym wychodzę. W kuchni na stole czeka na mnie posiłek. Ryż z warzywami i kurczakiem. Nie wiem po co się zgadzałam by mi coś przyrządziła. Nie mam ochoty nic jeść. Wiem, że gdy wezmę je do ust to z nerwów zaraz wyląduje na podłodze. Tak, odkładanie tego daleko wstecz nie pomogło. Niechętnie siadam i biorę widelec do ręki. Grzebie nim w tym jedzeniu i tylko trzy kęsy trafiają do ust. Więcej nie mogę, dziękuję i idę nalać sobie wody. Mama chyba zaczyna coś podejrzewać. Muszę wymyślić jakieś kłamstwo. Albo nad zwyczajniej powiem, że źle się czuje. Powinna łyknąć. Otwierając szafkę i sięgając po szklankę zauważam ustawiony na szklanej paterze tort. Jest pięknie udekorowany, jeżeli tata może otworzyć oczy to na pewno mu się spodoba.
  Wlewając wodę rozlega się pukanie do drzwi. Przez okno widzę zaparkowany radiowóz. Boże proszę oby był to tata. Drzwi się otwierają a ja przez nieuwagę zalewam blat i podłogę. Sięgam po ścierkę i udaje, że sprzątam. W przedpokoju panuje cisza, którą przerywa mama.
- Gdzie Tom? Czy on musiał.. - Nie dokańcza. I już wiem, że nie ma tam taty, a więc proszę niech będzie w szpitalu.
- Nie, nie musiał zostać dłużej w pracy.- Po głosie rozpoznaje Ed'a najlepszego przyjaciela ojca. Jego sugestii nie rozważyłam.
- To gdzie on jest? - Pyta zaniepokojona. W gardle rośnie mi gula, ale do przełknięcia. Znów panuje cisza. To nie wróży nic dobrego.
- On...
  
                                                          ~ † ~

Od Autorki: Na początek chce powiedzieć, że z milion razy zmieniałam ten rozdział. I wahałam się co do wstawienia. Ale dobra niech będzie, czytajcie. Zapraszam do dołaczenia w tej przygodzie i wytrwania do końca. 
Mam też nadzieję, że was nie zawiodłam i nie będę. A na moje rozdziały będziecie czekać z niecierpliwością. Dziękuję za każdy wasz gest, komentarz i obserwowanie, naprawdę dziękuję. Tak jakby coś, informuję o nowym rozdziale także na twitterze. Życzę udanych wakacji i do następnego xx


17 komentarzy:

  1. czekam na dalszy zwrot akcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się jak piszesz, czekam na następny rozdział.
    @Horan__HugMe

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział misiu <3 zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. boże nie często się spotyka że w 1 rozdziale ktoś już umiera.
    czekam na następny!!! @Bleybee

    OdpowiedzUsuń
  5. djkshfjhjfskfsflslfd To pewnie LOUIS ZABIJ JEJ OJCA! AWWWWW Jaki Louis jest grzeczny dkljfgkdfjgkfd to kiedy się spotkają no kiedy???????????????????????????? udsfjfknkjfgfkfg XD Czekam jak już pewnie wiesz z niecierpliwością na kolejny rozdział i mam nadzieję, że nie będę musiala tak długo czekać na następny, ale OPŁACAŁO SIĘ jdnfdkfdnklfdkfd

    OdpowiedzUsuń
  6. LOUIS CZY TO TY ZABIŁEŚ JEJ OJCA? POSTRZELIŁEŚ GO KURWA???!!! Nie wybacz Ci xD
    Co do rozdziału; Brawa dla autorki. Jest świetny.
    http://thoughtful-fanfiction-harry-styles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże świetny rozdział już myślałam, że się popłaczę, czy coś *.* Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D
    Zapraszam do siebie: http://secrets-love-and-death.blogspot.com/

    PS: Możesz usunąć te kody z obrazkami? Łatwiej będzie dodawać komentarze :D

    OdpowiedzUsuń
  8. OMFG!!!
    To jest niesamowite!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne czekam na Next! Jesteś genialna!
    W wolny czas zapraszam do mnie
    http://hemily-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. OMG OMG OMG *_____*
    Pierwszy rozdział, a tu taki zwrot akcji! Drażni mnie końcówka, bo nie wiem czy jej ojciec nie żyje czy po prostu został bardzo ciężko ranny i leży w szpitalu, UGH :x Dawaj kochana szybko 2, bo umrę z tego czekania ;_; ZAJEBISTY ROZDZIAŁ!!! ♥
    PS. Usuń weryfikację obrazkową przy dodawaniu komentarzy. Będzie łatwiej wtedy komentować, a tak przy dodaniu opinii trzeba jeszcze jakieś cyferki przepisać xD :>

    OdpowiedzUsuń
  11. Omg!! Supeeeer!!! *O* Mam nadzieję, że jej tata żyje... PISZ SZYBKO NASTĘPNY ROZDZIAŁ! Pozdrawiam i życzę weny <33

    OdpowiedzUsuń
  12. hey. Tu Dziuniaaaaaaa z twittera. Hak sie domyślać przeczytałam wszystkie rozdziały z bloga twoją koleżanki...i nie tylko... Mam cos mnie pokusił zeby twoj przeczytac TERAZ KURWA NIE MG ZASNĄĆ BO TAKIE NAPIĘCIE NA KOŃCU...next ma byc dzis Nie w sobote x

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nigdy nie płakałam przy pierwszym rozdziale, gratuluję. Podoba mi się to, że na początku nie wiemy nawet jak sie nazywa główna bohaterka. W czasie pościgu myślałam, że to ona będzie tą porwaną... Czyli pewnie: Destina to główna bohaterka, Patricia jej mama, Tom - zmarły ojciej, Allan jej chłopak, a Vivianne przyjaciółka (tak wiem, odkryłam Amerykę).
    No cóż, czytając drugi rozdział płaczę jeszcze bardziej: dla Ciebie to dobrze, bo to znaczy, ze potrafisz wzbudzić emocje w czytelniku (chociaż ja i tak jestem bardzo wrażliwa).
    Jak byłam mała, jadąc samochodem, kiedy padał deszcz zawsze bawiłam się w wyścigi kropelek, ale to było o wiele łatwiejsze niż życie, bo zmieniałam obstawianą kropelkę, żeby tylko wygrać, życie jest inne, ale whatver nie otym miałam pisać.
    Ogółem strasznie podoba mi się opowiadanie, coprawda narazie tylko prolog i dwa rozdziały, ale ja już się wciągnęłam :) Dobrze się czyta, fajnie piszesz . Czekam tylko aż powstanie zakładka 'Bohaterowie' i nowy rozdział :3
    także życzę weny :*
    ILY ♥
    @alittlelimit
    PS. mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach? byłabym bardzo wdzięczna ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. CO TU SIE KURWA DZIEJE???
    Tak no dzień dobry BUM! jej tata może nie przeżyć swoich utodzin...
    Ale rozdział mega :))
    @lo_ve1D

    OdpowiedzUsuń
  15. Super 😊 lecę czytać kolejny ❤

    OdpowiedzUsuń
  16. Weź... Na nowo się wciągnęłam xd :D
    Szczerze to ci powiem, że masz talent do pisania xd :)
    Sama bym chciała mieć, chociaż coś pisze xd
    Lecę czytać i komentować dalej :)
    LOFFFKI <3
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń