sobota, 5 lipca 2014

† Chapter 2 †

                                                    † Lethal  Love †
  
                                       ~ Downing Street 27~

 - On.. nie żyje. - Mówi druga osoba, Daniel. A jego słowa są dla mnie nokautem. Strzałem prosto w serce. Teraz to ja czuję jakbym traciła życie. Po klatce rozchodzi się ból a powietrze wdycham zachłannie. W głowie zaczyna mi się kręcić a temperatura jakby się podniosła. Sięgam po szklankę z wodą, którą po złapaniu wprawiam w drganie. Siorbię odrobinę po czym szkło rozbija się na podłodze. Momentalnie moje nogi  nie potrafią utrzymać mojego ciężaru ciała. Jednak czyjeś ręce łapią mnie w porę i pomagają usiąść na krześle. Chwilę potem w moich rękach ląduje chusteczka. Teraz już nie powstrzymam łez. Jedna za drugą spływają po moich policzkach. Aż w końcu rozpłakuje się na dobre. Jednak to był on. To jego postrzelono a mnie zadano ból straty. Mam cierpieć kiedy morderca ma z tego satysfakcję. Czy naprawdę nie dało się nic zrobić? Od początku był stracony na śmierć? A może to po prostu  jakiś spóźniony kawał. Jednak widziałam przecież ten pościg, słyszałam jego słowa. Straciłam ojca a moje życie ulegnie drobnym zmianom. Wiem też, że nie zapomnę bo wszystko będzie mi o nim przypominać. Miał brać udział w tak wielu wydarzeniach. Tak jak dziś, jego urodziny. Zamiast się cieszyć z te
tego, to pożegnał się ze światem. Odszedł zbyt szybko. 
  Mama żegna Ed'a i Daniela. Dziękuję za powiadomienie i liczy, że przyjdą na pogrzeb. Ja nadal siedzę w kuchni, nie płacze ale nie mogę się z tym pogodzić. Wraca a jej ręką masuje mi plecy. Pod wpływem jej dotyku ponownie znoszę się łzami. Przepraszam ją i odchodzę. Nie chce by patrzyła jak się załamuje. Idę do swojej sypialni na górze. Zamykam drzwi i przylegam do nich plecami. Zjeżdżam na dół a głowę chowam w kolanach. Teraz rozumiem co czuły rodziny poprzednich zmarłych policjantów. Ich ból nigdy nie był wyrównany. Morderca uciekł i nie został osadzony. Ugh...dlaczego znów się to powtórzyło i tym razem trafiło na mnie. Nie tak miało być. Nie tak! Wale pięściami o podłogę, ogarnia mną złość. A potem krzyczę, wyrzucam z siebie to co mnie trapi. Zwalam wszystko z biurka i łóżka. Nie patrzę co to jest i czy mam do tego jakąś sentymentalność. Bo czy przestępca patrzył kogo zabija? Nie! W końcu padam na pusty materac i skulam się. Nieprawdopodobne ile człowiek potrafi płakać. 
  Za oknem zaczyna się ściemniać. Myślę o tym, że gdzieś tam wysoko nade mną jest mój ojciec. Trafił do nieba i patrzy na swoją córkę. Całą zapłakaną z rozmazanym tuszem do rzęs, która za nim tęskni. To jedyna pozytywna myśl, że po drugiej stronie jest mu dobrze a na jego twarzy gości uśmiech. W końcu zmęczenie i ból głowy biorą górę, powieki same mi się zamykają.


                                                ~ Cmentarz Deaf Death ~

  Starałam się zapomnieć ale nie potrafię. Zmieniło się tak wiele. Po pierwsze, rano nikt nie siedzi z kubkiem kawy i czyta gazetę. A mama nie smaży mu bekonu i jajek. Dwa, przed domem nie stoi radiowóz, który miał mnie podwozić do szkoły. Zastąpił go szkolny autobus. Trzy, w szkole siedzę sama i nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Na lekcjach jestem nie obecna a nawet opuściłam jedną i zamknęłam się w łazience by móc płakać. I cztery, rzecz która jeszcze bardziej mnie dołuje. Każdy próbuje mnie pocieszyć, wyraża swoje współczucie, ale raczej ojca mi tym nie zwrócą. Pięć, gdy wracam nikogo nie zastaje. Mama szuka pracy, w końcu musi nas utrzymać no i załatwić sprawy z pogrzebem. Tak więc siedzę sama, zamykam się w pokoju i oddać się bezczynności. Myślałam, że jakoś to pójdzie i w końcu zapomnę. Ale nastał ten dzień, uroczyście jego ciało zostanie porzegnany przez najbliższych i pochowane. No naprawdę, to gwóźdź do trumny a raczej do mojego serca. Nie chciałam nigdzie iść ale mama zawsze wie co powiedzieć.
- Na pewno by chciał byś przyszła się z nim pożegnać. Kochał Cię. - I tak o to znalazłam się tu. W orszaku pełnym ludzi ubranych na czarno. Podążających za trumną niesioną przez innych komendantów ubranych w odświętne mundury. Swój wzrok utkwiłam w betonowej ścieżce, staram się nie płakać i jak na razie wychodzi mi to nieźle. Lecz gdy trumna zaczyna zjeżdżać w dół wszystko co w sobie trzymałam wybucha. Łzy lecą jak strumień i biegnę do trumny, chcę się tam rzucić i zostać pochowana razem z nim. Czyjeś ręce udaremniają mój plan, zaciskają się wokół mojej tali i mocno trzymają. Ja się szarpię i krzyczę. Daje spokój i padam na trawę. Pewnie wygląda to jakbym była nienormalna i myślą, że urwałam się z psychiatryka. I dobrze niech myślą, mam do tego prawo.
  Siedzę na ławce i patrzę jak zakopują mojego tatę. Raz za razem łopata posyła piach w dół. Co jakiś czas przychodzą bliscy a także w ogóle mi nie znani ludzie. Składają kondolencje a ja tylko przytakuje, mam ich dość niech już sobie pójdą i dadzą mi się w spokoju wypłakać.
- Destiny? Chodź, wracamy. - Mama bierze mnie za rękę a ja niechętnie za nią podążam. Wsiadam do auta a czoło przywieram do szyby. W połowie drogi zaczyna padać. Palcem podążam za spływającą kroplą, a potem odnajduje inne. Dwie i jestem ciekawa, która spłynie szybciej. Ta na którą liczyłam przegrała, nie wiem czemu ale po tym ponownie płaczę.
  Dojeżdżamy do domu, wysiadam z auta i biegnę pod drzwi. Czekam aż mama otworzy i kieruję się natychmiast nad górę. Zdejmuję czarną sukienkę, odszukuję moje białe MP3 i wchodzę pod kołdrę. Wkładam słuchawki, prawdziwy rock zespołu Queen rozbrzmiewa w nich na full.
                                  Empty spaces - what we living for? 
                                  Abandoned places - I guess we know the score? 
                                  On and on... 
                                 Does anybody know what we are looking for?
 Nuce pod nosem, po pierwszych wersetach zwrotki poznaję tę piosenkę. To " The Show Must Go One. ".*   Przedstawienie musi trwać.. no właśnie.. moje się trochę sypie.


                                                                  ~ † ~
* - Piosenka Brytyjskiego zespołu Queen.

Od Autorki: Uff.. końcówkę było mi najciężej napisać. Co do rozdziału, jest smutny.. przynajmniej starałam się aby taki był. W końcu ktoś stracił bliską osobę. 
Chcę także podziękować ogromnie za tyle pozytywnych opini, które wywoływały u mnie uśmiech. Myślę, że was nie zawiodłam i w następnym także tego nie zrobię. Papa xx

27 komentarzy:

  1. Teraz to jakoś myślę, że Lois wcale nie zabił jej ojca bo skoro ona to ta przeżywa to być z kimś takim... dobra nieważne. Co do rozdziały super, ekstra w sumie to jest smutny ale jest vfjgdjfggkgjkgfgfn fajny <3 kocham tego bloga <33333 i ciebie xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny smutny rozdział ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. A JEŚLI TO NIE LOUSI?! O kurwa... xD
    Co do rozdziału: Jest taki...jddnjfnwjfn *.* BOSKI <3 PER-FECT <3
    http://story-louis-tomlinson.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite!!!
    No może i smutny rozdział, ale pogrzeby zazwyczaj nie są wesołe ♥
    Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Perfekcyjny *-* Taki... No nie da się tego wyrazić w słowach *o*
    Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Smutny rozdział, bardzo mnie ciekawi co będzie dalej, czekam na następny.
    @Horan__HugMe

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku... smutny :CC Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluje,jako autorka bloga oraz strony,do,której zgłosiłaś swój blog : https://www.facebook.com/blogionedirection
    Nominuje cię do Liebster Award.
    Więcej informacji na moim blogu w notce "# 9"
    http://not-all-angels-are-beautiful.blogspot.com/p/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko jakie smutne ;c Oby w nastepnych rozdziałach było troszkę chociaż weselej :) Pozdrawiam x
    @LStylinsonforev

    OdpowiedzUsuń
  10. omg, już nie mogę się doczekać co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mamo, jak mi jest szkoda Destiny... Nie wiem jak to jest stracic ojca, ale wiem ze to jest niewyobrazalny bol.
    Rozdzial smutny, ale rowniez piekny :')
    Czekam na nexta xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozesz mnie informowac i nastepnych rozdzialach na twitterze? :)
      @sluumberr

      Usuń
  12. Doskonale wiem jak to się czuje bohaterka.
    Rozdział są świetny, przyjemnie piszesz :)
    Pozdrawiam,
    @ilypena

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś niesamowitego! Dziękuję Ci za linka na twitterze...
    Jestem pod ogromnym wrażeniem, widać, że ta historia będzie inna, niezwykła. Ma w sobie tragiczny, wciągający wątek. Myślę, że każdy teraz myśli, kto zabił jej ojca, mogłoby się wydawać, że to Louis, ale czy na pewno? Ta historia jest bardzo intrygująca i nie mogę się doczekać dalszych rozdziałów :)
    Dodaję do obserwowanych a Ciebie pozdrawiam i życzę dużo weny ;) .xx
    @littlemonika17

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko :o
    Przeczytałam od początku i nie powiem...
    nie mogę się doczekać następnego rozdziału :o
    mam nadzieję, że szybko sie pojawi bo chyba nie wytrzymam :o
    zapowiada się bardzo dobrze, blog jest bardzo dobry i interesujący ;)
    Czekam na następne rozdziały!
    xoxo
    @NoHipsta_NoSwag
    http://fictitious-dreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, muszę przyznać, że oczarował mnie twój blog. Jest zapięty na ostatni guzik od samego początku do końca. Piszesz bardzo dokładnie i to mi się podoba. Masz własny styl, bardzo przyjemnie się to czyta, chociaż jak na razie opowiadanie jest dosyć smutne :c Ale w sumie, to podziwiam cię, bo trudno jest "na papierze" oddać smutne emocje, niż radosne. Tak więc jeszcze raz: wyrazy uznania dla ciebie. Miałam ciarki, czytając to.
    Na koniec dodam, że strasznie podoba mi się szablon. Wszystko jest po prostu perfect.
    @meexoow

    P.S.: zapraszam serdecznie do siebie, również ff o Lou: http://two-pieces-of-a-broken-heart-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. oh... właściwie wiem co ona czuje... Też straciłam tate... :\ bardzo smutne.... Jednakże podoba mi się to opowiadanie i proszę abyś mnie informowała na Twitterze @little_shy_x

    OdpowiedzUsuń
  17. o mój boże, niesamowite. i oryginalne. nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.
    xoxo
    @IronGirlV

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo smutne :(
    Pierwsze na co zwróciłam uwagę to szablon i ogólny wygląd bloga. Jest świetny.
    Co prawda nie jestem przyzwyczajona do opowiadań pisanych w czasie teraźniejszym, ale ważne jest co przekazują, a treść jest super.
    I na początku przeszkadzały mi krótkie zdania, bo zazwyczaj w książkach występują strasznie długie zdania, ale jak przeczytałam to jeszcze raz , to zauważyłam, że to zaleta, bo nadaje opowiadaniu odpowiedni nastrój. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo przecież kompletnie się na tym nie znam :>
    Warto było tu wejść :) / @NiallMyBacon

    OdpowiedzUsuń
  19. Dawno nie czytałam nic o Lou :) Bardzo mi się podoba :) świetny styl pisania, polakałam się, to jest smutne :'( czekam niecierpliwie na next :) @Mika69_1D x

    OdpowiedzUsuń
  20. warto było przeczytać :) czekam na wiecej . @ola_frugo xx

    OdpowiedzUsuń
  21. A jednak zginął ;_;
    Mam nadzieję, że uda się jej jakoś pozbierać, choć na pewno nie będzie to łatwe. Czytając ten rozdział wzruszyłam się. Jakoś niespecjalnie w opowiadaniach lubię czytać takie momenty, ale ten to wyjątek ♥ Rozdział cudowny i czekam na więcej ;* Pozdro ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. To pierwszy ff które czytam i miałam łzy w oczach... naprawde, gratuluje :'( w twoim ff jest tyle emocji i serca że z ręką na sercu moge powiedzieć że urodziłaś sie by pisać ff...
    @lo_ve1D

    OdpowiedzUsuń
  23. Smutne, ale prawdziwe :( *płaczę *

    OdpowiedzUsuń
  24. Jezu... Na nowo się wzruszyłam jak chowali jej ojca. :(
    Kurde i ten moment, w którym dowiadujesz się, że Twój tata nie żyje... Jesus... Co ona przeżywała. ;/
    No dobra, lecę dalej <3

    OdpowiedzUsuń