piątek, 5 grudnia 2014

† Chapter 7 †

                                                       † Lethal Love †

                                          ~ Leicester Road 8, Notte* Club ~

  Zrobiłam to, okaleczyłam się i  teraz na moich dwóch rękach widnieje w sumie siedem czerwonych blizn, które są owinięte bandażem i schowane aktualnie pod rękawem skórzanej kurtki. Muszę przyznać, że nie bolało tak strasznie jak myślałam jedynie piekło, szczypało ale i tak pozwoliło zapomnieć. Oczywiście dopóki nie wybudziłam się po tym jak wcześniej odleciałam przez wycieńczenie oraz głód. Uświadomiłam sobie co tak naprawdę zrobiłam, że to zostanie już na zawsze. Co jak mama się dowie albo ktoś ze szkoły? Będzie krzyczeć, pośle do psychiatry a znajomi pewnie się śmiać bo nigdy tego nie zrozumieją. że człowiek potrafi być bardzo słaby psychicznie. W dodatku zbliżają się wakacje co wiąże się z krótkim rękawem w upalne dni. Na prawdę nie wiem jak ja to ukryję, choć jedno jest pewne, nigdy już tego nie zrobię. Dlatego też stoję teraz na jednej z ulic znajdującej się w najgorszej dzielnicy tego miasta.
   Zaczęło się gdy na jednej z przerw na cały korytarz z głośników wydobył się komunikat. "Destiny Ellis proszona o udanie się do gabinetu dyrektora po skończonych zajęciach lekcyjnych". Posłusznie wykonałam polecenie. Kiedy weszłam, zobaczyłam siedzącego za biurkiem już po pięćdziesiątce pana Gunn'a  a przed nim nikogo innego jak moją matkę. Niepewnie ze stresem usiadłam na drugim fotelu. Okazało się, że chodzi o moje nieobecność na lekcjach bez barku zwolnienia lekarskiego. Dostałam ostrzeżenie, jeżeli to się powtórzy mogę zostać zawieszona albo dostać naganne zachowanie na koniec roku. Matka oczywiście na wszytko przytakiwała, grała zmartwioną, zdziwioną czemu tak się stało. Ja jedynie siedziałam cicho ze skrzyżowanymi rękoma na piersi i przewracałam oczami na tą całą scenkę. Gdy tylko wyszłyśmy maska miłej, opiekuńczej matki zniknęła i zaczęła na mnie krzyczeć. Również wybuchłam i wytknęłam jej, że nagle zaczęła się mną przejmować oraz kiedy chciałam jej o wszystkim powiedzieć ta poszła do tego faceta. Nasza sprzeczka zakończyła się dopiero gdy we dwie wsiadłyśmy do samochodu i z całej siły zatrzasnęłyśmy równocześnie drzwi. Przez całą drogę nie odzywałyśmy się do siebie. W domu zamknęłam drzwi od pokoju i z niego nie wychodziłam, mama nawet nie raczyła zawitać. Siedziałam na łóżku owinięta kocem i byłam na nią zła, choć nie tylko. Byłam zła też na siebie, na cały świat, który zaczął mi przeszkadzać. Znowu pojawił się ten ciężar na sercu.. ta bezsilność w sprawie chęci zmienienia wszystkiego by było inaczej.
  Następnego dnia do nikogo się nie odzywałam, miałam jedynie ochotę krzyczeć i wszystkich powybijać co do jednego, lecz tłumiłam to w sobie. W piątek było podobnie, jedynie upewniłam się, że Vivianne nie jest już moją przyjaciółką i oficjalnie zostałam sama. Wieczorem leżąc na łóżku i usuwając wszytko co mnie z moimi przyjaciółmi łączyło. Czyli konto na Twitterze, Facebook'u, numery telefonu i wszytko inne, po czym wpatrując się w standardową tapetę na ekranie komputera przyszedł mi do głowy pomysł sprzed tygodnia, który miał załagodzić wszystko co mnie dołuje a w najlepszym wypadku ponieść do taty na drugą stronę. Oczywiście o nic innego nie chodziło jak o udanie się do tego klubu dla punkowców i zabawienie się na całego. Wstałam z łóżka i zaczęłam się szykować. Wyciągnęłam moje przetarte czarne jeansy i bluzkę z logo Guns N' Roses. Pomalowałam powieki i usta na czarno, włosy zostawiłam w takim stanie jakie były, nie założyłam żadnej biżuterii. Zbiegłam na dół i założyłam moje stare glany, dobrze je mieć znów na sobie mimo, że są trochę za małe. Wzięłam jeszcze założyłam skórę a do kieszeni włożyłam telefon, portfel oraz klucze i opuściłam dom. Wrócę w nocy albo i rano a mama nawet nie zauważy gdyż jak to ujęła, musi uporządkować papiery. Udałam się na przystanek, tam wsiadłam w autobus a ten zawiózł mnie na miejsce. Kiedy wysiadłam niebo stało się już granatowe i pojawiały się na nim gwiazdy oraz księżyc, który był w pełni i świecił pięknie. Szkoda, że pobliskie latarnie już nie, musiałam przejść parę przecznic w ciemnościach.
  Dotarłam na miejsce w jakieś piętnaści minut a kolejne tyle mija mi na staniu przed budynkiem i słuchaniem wylewającej się na ulicę muzyki. Co z tego, że powietrze zaczyna się robić chłodne i marznę, postoję, popatrzę, może jednak zrezygnuję i ucieknę stąd, wrócę do domu, zakopię w kołdrze i zasnę? A może jednak wejdę, nie wiem. Nie potrafię się zdecydować i wciąż tak się ze sobą kłócę co zaczyna mnie frustrować. Słyszę nagle strzępy rozmowy a potem śmiech, który nabiera na sile. Przerażona obracam głowę w lewo skąd dochodzę odgłosy i widzę wychodzącą zza zakrętu grupkę prawdziwych punkowców. Jest ich pięciu, dwie dziewczyny i trzech chłopaków. Na ich widok ciśnienie w żyłach mi wzrasta, serce przyśpiesza bicie. Gdy są już bardzo blisko mnie, czwórka z nich staje po boku  a chyba ich głowa grupy podchodzi stając ze mną twarzą w twarz. W świetle, które bije od neonowego szyldu widzę każdy jego detal. Ma ciemne, krótko ścięte włosy, kolczyk w brwi, nosie i wardze. Tatuaż jaki zauważam to łuski, takie jakie mają węże, zaczyna się od dekoltu bluzki i przechodzi przez szyję kończąc się na skroni. W oczach dostrzegam soczewki, mają odcień zieleni a źrenice są zwężone do prostej kreski. Jego ręka ląduje na moich ramionach, druga dłoń na moich policzkach ściskając je, nie podoba mi się to więc również zaciskam ręce na jego przegubie i siłą uwalniam twarz. On w mgnieniu oka łapie szybko jedną rękę i zaciska na nadgarstku swoją rękę wbijając dodatkowo palce, to boli.
- No proszę. - Odzywa się uśmiechając przy tym zawadiacko. Dostrzegam, że ma rozcięty język a pod nim jeszcze jeden kolczyk. - Mała jest zadziorna. - Rówieśnicy wybuchają śmiechem, puszcza mnie, od razu zaczynam pocierać rękę. Idzie do drzwi klubu. Otwiera je i gestem ręki zaprasza do środka. - No chodź, zabawimy się. - Na jego twarzy znowu gości uśmiech. Pierwsze wchodzą dwie dziewczyny dygając mu w podzięce i wciąż się śmiejąc. Odwracam wzrok za chłopakami, którzy powinni za nimi podążyć. W tym samym momencie czuję jak z dwóch stron biorą mnie pod ramię i prowadzą w stronę drzwi. Kręcę lekko przecząco głową choć i tak wiem, że to nic nie da. Chwilę potem drzwi się zamykają, muzyka nabrała na sile, serce dostosowuje się do jej rytmu. W powietrzu czuć zapach słodkawy i mdławy, taki jak po spaleniu marihuany. Nerwy jeszcze bardziej mi się podnoszą, głęboko oddycham, oczy latają z jednego punktu na drugi. Boże w co ja się wpakowałam.
  Jest już po północy, kolejka za kolejką, papieros za papierosem. Zespół, który grał po drugiej stronie klubu został zastąpiony na muzykę automatycznie puszczaną z komputera. Nadal tłum ludzi tańczy. Niektórzy się biją, całują albo piją przy barze póki ich film się nie urwie. Opieram się o skórzaną sofę, Cassadra leży mi aktualnie na kolanach paląc kolejnego papierosa, którego dymem dmucha mi w twarz przez co się lekko krztuszę, bawi ją to. Dziewczyna jest chuda, ma długie czarne włosy i kolczyki oraz z bliznami na piersi układającymi się w trzy litery S A M. Nie wiem co mogą oznaczać, czemu je zrobiła i choć mnie to ciekawi powstrzymuję się od zadania pytania. Drugą dziewczyną z grypy, nie licząc mnie jest Tish. Wytatuowana i z tunelami w uszach brunetka, dziewczyna Shane'a. Oby dwoje mają zamiłowanie do tatuaży i jakiś nawyk co do pięciu minutowego lizania się, choć trochę wygląda to jakby mieli się razem zaraz połknąć. Mniejsza z tym, jest również Kade. Chłopak o brązowych włosach do ramion z kilkoma tatuażami oraz kolczykiem w języku. Na koniec tak zwany Snake, to on do mnie podszedł przed klubem i dobrze myślałam, jest głową grupy. Nie znam jego prawdziwego imienia. Jedynie, że ma taką ksywkę bo jest szybki i skuteczny jak wąż. A odkąd powiedziałam jak się nazywam mierzy mnie wzrokiem i siedzi cicho pijąc co chwile, przeraża mnie.
- Gdzie ten kelner, w gardle mi sucho. - Odzywa się z lekką chrypką Kade gniotąc papierosa w popielniczce.
- Nie wiem, nie widzę go. - Unosi się w górę Shane i zaraz siada wracając do obejmowania swojej dziewczyny.
- Może olejmy go i chodźmy w końcu zatańczyć? A Des pójdzie sprawdzić co z naszymi drinkami. - - Proponuje Cass podnosząc się, stając na stolik a potem zeskakując z niego.
- Tak, to dobry pomysł. - Popiera ją Kade, wstaje łapie ją za rękę i ruszają w tłum tańczących. Zaraz po nich wstają Tish i Shane. Zostaje sama ze Snake'm.
- To ja.. idę. - Czmycham od stolika byle nie siedzieć z nim dłużej niż minutę sam na sam. Idę do baru, na początku od nagłej zmiany pozycji kręci mi się w głowie. Dziwne, że jeszcze stoję na nogach, myślałam, że jestem słabsza. Kiedy już przy nim jestem opadam na krzesło i opieram łokcie na czarnym marmurowym blacie. Zaczynam szukać tego gościa ale nigdzie go nie widzę. Jest tylko jakiś inny chłopak i dziewczyna. Podnoszę rękę i za chwilę podchodzi do mnie blondynka z karnacją podobną do odcienia kawy latte.
- Co Ci podać?
- Właściwie to szukam kogoś.
- Słodziutka, jeżeli myślisz, że pamiętam każdego kto tu wchodzi to się mylisz.
- Nie, nie. Ja szukam tego chłopaka, który podawał do tego stolika. - Wskazuję palcem nasze miejsce. Dziewczyna zapatruję się w nie potem patrzy na mnie marszcząc brwi. - To wiesz.. czy nie...? - pytam niepewnie.
- Tak, tak wiem. - Odwróciła na chwilę wzrok na współpracownika potem na zegar. - Zaraz powinien być. Poczekasz?
- Jasne.. - Opowiadam a ta odchodzi. Okręcam się na krześle i patrzę na tłum tańczących szukając moich nowych przyjaciół, chyba mogę ich tak nazwać, prawda? Parę chwil potem niespodziewanie czyjaś ręka zaciska mi się na ramieniu i odwraca mnie z powrotem twarzą do baru. Widzę tego chłopaka. Wcześniej nie mogłam mu się za specjalnie przyjrzeć. Teraz widzę, że ma brązowe włosy ułożone grzywką na prawą stronę. Ma czarny kolczyk w brwi i wardze, tatuaże od szyi w dół oraz niebieskie oczy.
- O, jesteś wreszcie. Gdzie byłeś czek..
- Nie ważny jest teraz alkohol. Nie powinno Cię tu być. - Jego słowa zbijają mnie z tropu. O co mu chodzi? Czemu nie mogę, każdy ma prawo chyba tu być czyż nie?
- Nie wiem o co Ci chodzi.
- I nie musisz, chodź ze mną. - Przeskakuje ladę, łapie mnie za rękę i ciągnie za sobą.
- Ej, puść mnie! - Próbuję mu się wyrwać ale jest silniejszy. Odwracam się i natrafiam na spojrzenie Snake'a. Podnosi się i idzie do nas, po minie wnioskuję, że jest nie za bardzo zadowolony. Przyspieszamy kroku, wtem na czarnej ścianie pojawia się smuga światła i zimne powietrze wpada do środka. Wychodzimy, drzwi się zamykają, muzyka zostaje przytłumiona, mrugam parę razy by się przystosować do światła. Wygląda na to, że wyprowadził mnie tylnymi drzwiami, ale po co? Szarpie mnie ponownie a potem popycha na drzwi samochodu.
- Wsiadaj. - Nakazuje i idzie z drugiej strony.
- A mogę wiedzieć czemu to zrobiłeś? - Kładę dłonie na biodrach, oczekuję wyjaśnienia ale go nie dostaję.
- Wsiadaj i to już! - Krzyczy po czym zatrzaskuje drzwi, jest już w środku pojazdu i uruchamia go. Posłusznie wsiadam i zapinam pasy, nawet nie myślę o tym, że może on chce mnie wywieźć gdzieś w las. Odjeżdża z miejsca z piskiem opon. W lusterku widzę jeszcze jak Snake wychodzi na zewnątrz i zaraz znika. Skręcamy w inną ulicę.

                                                                 ~ † ~
*- Tłumacząc z włoskiego na polski słowo oznacza noc. 


Od Autorki: Mamy siódmy rozdział! Jak wasze wrażenia, opinie, emocje? Louis jest jak obiecałam, chociaż komentarzy nie przybyło. Szkoda, ale no nic. 
Nie zapominajcie o hashtagu #WTNICLL gdzie możecie również dodać swoją opinię, sprawdzić czy nie ma czasem jakiś wiadomości ode mnie a także zadawać pytania typu "Czy ona spotyka Lou??!!" czy "Ona wpada na Lou czy na kogoś innego cały czas?" ;)
Odpowiedź brzmi, nie x
Chciałam jeszcze powiedzieć, że myślałam nad zrobieniem konkursu... wygraną była by możliwość prowadzenia konta Louisa oraz Destiny na Twitterze. Ale chyba potrzebujemy więcej osób. Co o tym myślicie, ktoś chętny?

19 komentarzy:

  1. Cudoooooo <3
    Intrygująca jest postać chłopaka na końcu ^^
    Swietnie napisane ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. suuuuper <333 strasznie mi się podoba ;3
    czekam na kolejny ;**
    @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu, ile się działo! Jestem totalnie zmieszana, nie mam pojęcia, kim jest ten chłopak, który ją wyciągną... Może Louis? A może Lou jest Snakiem... Jezu, nie wiem!
    Cudny rozdział, oczywiście czekam na kolejne! :) x
    @Agata_Lech

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale sie dzieje w tym rozdziale;) Boże kto to ten kelner, Snake ?? Dużo sie dzieje ale to dobrze, zaczyna sie dziać coś ciekawego :) czekam ma następne ;) @karolina271d

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahaha no więc... :D
    Wiesz, że jestem pod wrażeniem? :o To takie podniecające nie wiedzieć kim jest ten tajemniczy boj, który ją tak porywa, jak brus li albo dżeki czan. ^___^
    A mamusia znowu bawi się w kobietę z kurwicą macicy? :D
    Tak w ogóle to świetny rozdział :3 Nic dodać nic ująć :)
    Dzieje się tutaj coś co rozdział. Ciekawość do nexta mnie zeżre! :D
    SPOJLER ON TŁITER PLIS :D
    Hahaha Kocham i czekam z niecierpliwością na next <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyżej jest wszystko co chciałabym napisać więc nie ma sensu kopiować. Dopowiem tylko ze jestem w szoku, gdyż serio ten rozdział jest inny, pozytywnie mnie zaskoczylas @Mika69_1D x

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem tylko że czekam na kolejny bo Looouis *.*
    @little_shy_x

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest Louis!! *-*
    ciekawe gdzie ją wywiezie...
    Rozdział cudowny i czekam na następny <3
    @najal_myhusband

    OdpowiedzUsuń
  9. Cholera xd Buntowniczka ^^ Świetny rozdział ♥ iii... świetny pomysł z tym konkursem ;) mam nadzieję że wypali :) @LoveLouisek

    OdpowiedzUsuń
  10. Rodzial zejebisty!
    Czy tylko ja mam problem kto kim jest? Ktory to Louis, bo ja nie ogarniam!
    Snake to Lou?! A moze ten kelner to Lou?! Chyba sie pogubilam. xD Czytajac opis stawiam, ze Snale to Louis, ale sama juz nwm. xD
    Musze czekac na nastepny rozdzial, to moze ogarnw to. ;)
    Do nastepnego.
    @andrejjj99

    OdpowiedzUsuń
  11. Tym chłopakiem, który ją zaciągnął do samochodu, mam rozumieć był Lou :D Ciekawe o co mu chodzi... Może chce ją uchronić przed Snake'iem? A co ten Snake w ogóle od niej chce? Ale się dzieje :3
    Czekam na nexta xx
    Pozdrawiam, @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  12. zajebisty blog ! Ja bylabym chetna prowadzeniem konta Lou :)
    @Doma1D

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział ! Jestem ciekawa czego Snake od niej chce i co on ma wspólnego z Louis'em (o ile coś ma xd)...

    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :)
    ~ @zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  14. zajebiste ff, zakochałam się w nim za raz po tym jak mi je wczoraj poleciłaś :)
    mogłabyś mnie zacząć informować na tt o nowych rozdziałach??
    @ziam__shipper_

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak jak obiecalam znalazlam czas i przeczytalam twoje ff jest cudowne zakochalam sir w nim i na pewno bede czekac na nowe rozdzialy @mofos_ola

    OdpowiedzUsuń
  16. Z góry przepraszam że komentuje dopiero teraz ale... Dopiero co tu trafiłam :) No więc... Boże to jest takie ZAJEBISTE! SJDHDJSCHSSSV!!! *.* Wiem co czuje "Des". Mój ojciec też jest policjantem. Nwm do bym zrobiła gdyby go zabrakło. ;x Ogólnie to rozdział wymiata! Czekam na Next! <3
    @SosyMoimiBogami ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Zostałaś nominowana do LBA, więcej szczegółów na:
    http://welcome-in-my-lifexx.blogspot.com/
    @DARUSIA1603

    Gratuluję <3

    OdpowiedzUsuń