środa, 31 grudnia 2014

† Chapter 8 †

                                                       † Lethal Love †

  Skręcamy ostro w lewo, ręce zaciskają mi się na brzegach fotela kiedy przechyla mnie w stronę drzwi. Na nowo otacza mnie mrok nocy i jedynie w poświacie bijącej od deski rozdzielczej widać zarys twarzy kierowcy, który ewidentnie jest spięty i wściekły. Tylko dlaczego, to ja powinnam taka być, przymusem wyciągnął mnie z klubu i nakazał wsiąść do auta i gdzieś mnie wywozi. Tymczasem co? Chcę włączyć ogrzewanie bo w środku jest chłodno i zaczynam się trząść ale nie mogę w tych ciemnościach znaleźć odpowiedniego guzika. W końcu pomaga mi on sam odnajdując go bez problemu nawet nie spoglądając w tą stronę i będąc dalej skupionym na jeździe.
- Dziękuję. Nie mogłam go znaleźć, strasznie tu ciemno nie masz tu jakiś lampek? I może włączysz przednie światła? Jedziesz nieprzepisowo. - Zwracam się do niego mówiąc wszytko strasznie szybko na jednym wydechu. On nie odpowiada. - Czyli nie? - Dopytuję ale nadal nie zawraca sobie mną głowy jedynie spogląda panicznie w lusterka. Jakby bał się, że ktoś  za nami jedzie. Sama się z ciekawości odwracam ale widzę tylko ciemność. Wzruszam ramionami i dalej siedzę cicho, najwyraźniej nie zaszczyci mnie rozmową.
  Pędzimy przed siebie dalej mijając kolejne zakręty i z każdym kilometrem przyśpieszając. Wskazówka z steki sunie już ku stu dwudziestce. W pewnym momencie zdaję sobie sprawę, że wyjechaliśmy poza granice miasta i jedziemy drogą w lesie nadal nie zwalniając. Podrywam się z miejsca, zaczesując włosy do tyłu.
- Ej, wiesz, że jesteśmy poza miastem? I to w lesie? Gdzie my jedziemy? Wypuść mnie! - Panikuję.
- Wiem co robię. - Warczy a jego dłonie mocniej zaciskają się na kierownicy.
- Ale ja nie wiem co robisz i co zamierzasz. Może mi wyjaśnisz? Nie podoba mi się to. - Mój oddech przyśpiesza, w głowie nagle zaczyna mi się kręcić a brzuch nieprzyjemnie kuje, z powrotem opieram się o siedzenie z powodu nagłego złego samopoczucia i słucham co ma mi do powiedzenia.
- Najpierw zacznijmy może od tego, że przestaniesz zadawać tyle pytań. - Nadal ma groźny ton.
- No dobra, dobra spokojnie już się zamykam ale nie wymigasz się, chcę wiedzieć. W sumie mam prawo tak? To wszytko było wbrew mojej woli.
- Destiny.. proszę... - Nagle łagodnieje. Zakrywam sobie usta rękoma na znak, że serio już mu nie przerwę. Posyła mi krótkie spojrzenie i znowu skupia się na drodze. - Tak lepiej. A teraz słuchaj. Ratuję Ci skórę i nie pozwól abym musiał tego robić nigdy więcej. - Przerywa, oczekuję ciągu dalszego ale go nie dostaję.
- I co? To tyle? Nic więcej? Ej, czekaj nie mówiłam Ci chyba jak się nazywam. - Zauważam i zdaję sobie sprawę, że będąc pijana strasznie dużo gadam.
- I tyle, nic więcej nie musisz wiedzieć.
- Czyli jest coś więcej? Powie... - Nagle wszystko podchodzi mi do gardła, pochylam się do przodu i ponownie zakrywam usta by to powstrzymać. - Zwolnij, zatrzymaj się.. - Ledwo słyszalnym głosem proszę go sięgając do blokady pasa, słyszę kliknięcie i pas cofa się na swoje miejsce uwalniając mnie i dając przyjemną ulgę. Zwalniamy, kładę rękę na klamce i czekam aż się zatrzymamy aby ją nacisnąć. Parkuje na poboczu, natychmiast otwieram drzwi i wypadam na czworaka na trawę. Chłód nocy przyjemnie mnie otula, wymiotuję. Słyszę jak on także wysiada i zatrzaskuje drzwi, potem jego kroki na żwirze. Podchodzi i kuca koło mnie zbierając włosy. Kiedy wszytko zwróciłam odchodzę trochę i kładę się na ziemi, robi mi się na moment ciemno przed oczami.
- O matko... - Jęczę łapiąc się za brzuch i patrząc w niebo pokryte gęsto gwiazdami, jest śliczne.
- Nie pora na jęczenie, musimy jechać dalej. Wstawaj. - Wyciąga do mnie rękę. Spoglądam na niego i kręcę przecząco głową.
- Nie dam rady, po za tym nie wiem gdzie jedziemy. - Chyba wytrzeźwiałam trochę po tym nie przyjemnym zajściu i teraz zdaję sobie sprawę w jakiej sytuacji się znajduję i co może mi grozić.
- Do domu. - Bierze mnie na ręce po czym stawia w pionie, kręci mi się, głowa staje się ciężka a nogi zamieniają się w watę. Zauważa to, że zaraz znowu upadnę i łapie mnie ponownie.
- Do czyjego domu? - Pytam zamykając oczy i kładąc głowę na jego piersi by trochę się uspokoić.
- Twojego. Jak mówiłem, ratuję ci skórę.
- Ale po co. Chciałam się bawić dalej.
- Och Destiny... nie będę Ci tego tłumaczył lepiej się nie mieszaj i unikaj tego miejsca, tej dzielnicy wielkim łukiem.
- Nie zabronisz mi. - Odchylam głowę i patrzę na niego.
- Ale jeżeli jesteś mądra i zależy Ci na swoim życiu to posłuchasz i już tam nie przyjdziesz. - Zakłada mi kosmyk włosów za ucho i głaszcze po policzku.
- A może mi nie zależy?
- Nie marnuj go, a to. - Podnosi moją rękę i dotyka zabandażowanego nadgarstka. - Ani to. - Wskazuje głową na moje wymioty mając na myśli picie. - Nie jestem rozwiązaniem. Proszę posłuchaj mnie i nie przychodź tam już nigdy więcej.
- A ty możesz je marnować? Być tam i robiąc sobie kolejne tatuaże? - Wytykam mu, chyba go to zabolało, w jego oczach przez moment pojawił się smutek.
- Ja to inna sprawa. Tu chodzi o ciebie i o twoje życie.
- O twoje także i boże czemu musisz mówić tak zawięźle! O co ci chodzi z tym moim życiem?! Pójdę tam..
- Destiny! - Na powrót jego głos jest zły. - Nie będziemy się tu kłócić. Po prostu mi zaufaj i posłuchaj. A teraz wsiadaj do auta. - Puszcza mnie i odwraca się idąc do pojazdu. Wsiadam zaraz po nim, już zdążył zapalić silnik i kiedy zatrzaskuje drzwiczki rusza dalej.
  Przez okno dostrzegam wyłaniające się uliczne latarnie a zaraz po nich bloki, reklamy. Na nowo jesteśmy w mieście. Już trochę zwolnił, czyli zjechał do sześćdziesiątki i zgrabnie wymija wolniejsze samochody. Parę chwil potem parkuje na moim podjeździe. Mówił prawdę, że zabiera mnie do domu, ale po co na około jechał, po co w ogóle to wszystko? Otwiera drzwiczki po mojej stronie i wystawia rękę, którą ignoruję. Wysiadam sama, zatrzaskuje drzwiczki po czym patrzymy sobie w oczy.
- Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?- Nie mówiłam mu nic, to podejrzane. Cała dzisiejsza noc zresztą taka jest, pełna wrażeń, pogmatwana i pełna nowych niewyjaśnionych pytań. Potrzebuję snu, wytrzeźwieć do końca i dopiero wtedy sobie to logicznie poukładam.
- Odpowiem jeżeli ty przyrzekniesz, że już nigdy nie pojawisz się w klubie. - Opiera się o auto, zakładam ręce na piersi i tupię nogą. Na jego twarzy pojawia się triumfalny uśmieszek.
- Jeszcze nie wiem jak masz na imię i skąd znasz moje. - Próbuję z innymi niewyjaśnionymi.
- Zmieniamy temat tak? Nie uważasz, że ładną mamy noc? Pełną tajemnic i niewyjaśnionych? - Unosi głowę w górę na moment i za chwilę znów patrzy na mnie.
- Nie baw się ze mną w kotka i myszkę!
- No to niech myszka da się złapać na przysięgę.
- Nie!
- W takim razie do zobaczenia - Odsunął się od maski i chwilę potem wsiadł do samochodu odpalając silnik. Zapaliły się światła i zaczął wycofywać aż w końcu zniknął w mroku nocy pozostawiając mnie samą przed domem  z dręczącymi pytaniami i całą sfrustrowaną.
  Podmuch wiatru wywołuje u mnie dreszcze i gęsią skórkę. Otulam się rękoma i pocieram ramiona. Idę z automatu w kierunku domu, nogi mam z lekka jak z waty. Kiedy sięgam po kluczę do torebki orientuje się, że nie mam jej ani skóry, zostawiłam je w klubie. Otwartą dłonią uderzam się w czoło. Teraz będę musiała tam iść i to odzyskać i jakbym przyrzekła to z jego planu nici. Tak, prawda, chciałam przyrzec ale nie wiem czemu byłam tak uparta. Zawracam idąc do skrzynki pocztowej gdzie trzymamy zapasowy klucz. Wracam i staram się otworzyć zamek  jak najciszej się da aby nie obudzić mamy. Tego jeszcze brakuje by mnie nakryła i bym dostała opieprz. Wchodzę do środka, odkładam klucze, zaczynam ściągać buty. Pierwszy potem drugi który mi się wymyka i z hukiem ląduje na podłodze. Zamieram w bezruchu nasłuchując, kiedy mijają kolejne sekundy i nic się nie dzieję wchodzę na palcach po schodach. Kiedy znajduję się na swoim piętrze i naciskam klamkę po czym popycham drzwi do pokoju dziękuję w duchu, że udało mi się wyjść cało, że mnie nie przyłapała. Zdejmuję jeszcze spodnie i wślizguję się pod kołdrę.

                                                                 ~ † ~

Od Autorki: Hej, hej! Od razu powiem, że specjalnie zamierzałam dodać rozdział później i to w Nowy Rok. Nie chciałam wam psuć atmosfery świąt i zrobić niespodziankę na dobry początek roku. Chodź przyznam też szczerze, że poszło mi to odrobinę na rękę. Miałam więcej czasu na dopracowanie rozdziału i mimo wszytko myślę, że nie jest idealny, że was zawiodłam... Ale to wy sami ocenicie. Mam nadzieję, że jest inaczej, bo wkładam to całe serce ♥
Tak więc, nie przedłużam. Proszę komentujcie! Oraz postanowiłam zrobić ten konkurs. Szczegóły pojawią się w 10 rozdziale.
Szczęśliwego Nowego Roku! By był jeszcze lepszy niż 2014, pełen miłości, przyjaźni i spełnienia marzeń. Kocham was! x

17 komentarzy:

  1. Jejku .. ja już nic nie wiem! Kim jest ten chłopak? :o I czemu ma omijać z daleka tamto miejsce? O.o
    Tyle pytań, strasznie mnie zaintrygowałaś.
    Jestem ciekawa co wydarzy się dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. jeju to robi się coraz lepsze xD
    kim jest ten chłopak?
    czemu była w niebezpieczeństwie?
    i skąd on kurwa znał???
    @ziam__shipper_

    OdpowiedzUsuń
  3. OMFG!
    Kim on jest?!
    To Louis?!
    Skąd On do jasnej anielki ją zna?!
    Niebezpieczeństwo?! Wtf?! O.o
    Rozdział Niesamowity!
    @SosyMoimiBogami

    OdpowiedzUsuń
  4. woow robi się ciekawie xd
    tle pytań mi się nasuwa
    dlaczego nie może tam iść?
    czemu zagraża jej to życiu?
    czy ona tam pójdzie po tym
    ostrzeżeniu,a jeśli coś tam
    się stanie ?? jejku jejku
    nie wiem co mam myśleć;D
    Świetny rozdział <333
    chce już kolejny a więc z
    niecierpliwością wyczekuje
    kolejnego skarbie ;33 @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  5. WOWOWOWOW :D
    No najs najs ten rozdział!
    Tak z dupy ją wywozi do lasu i jeszcze bezczelnie się na nią wkurza.
    Jeśli to byłabym ja to, dostałby w machę. Nie cackam się z takimi bed bojami.
    :D
    W każdym razie ;33
    ROZDZIAŁ NAJS, WESOŁEGO ALLELUJA (CZYT. NOWEGO ROKU) I CZEKAM NA NEXT :3
    @DanioloveXD

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział <3 Szczęśliwego Nowego Roku ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, spotkała Louisa!! <3
    Że tak normalnie wywiózł ją do lasu... XD
    Już chcę następny rozdział!
    @najal_myhusband

    P.S. Szczęśliwego Nowego 2015 roku xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Kogo ona spotkała?
    Rozdział Cuuudownyy! ♡♥♡
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i szczęśliwego Nowego Roku! ♡
    @goodgirlrbadgirl

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział ! Jestem taka ciekawa niewyjaśnionych jeszcze spraw !
    Do następnego - @zosia_official :) x

    Tobie również szczęśliwego Nowego Roku xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny rozdział <33 Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Woow rozdział jest cudowny <3
    Tak po prostu wywiózł ją do tego lasu.
    Czekam na next :)
    http://welcome-in-my-lifexx.blogspot.com/
    @DARUSIA1603

    OdpowiedzUsuń
  12. Twój blog został nominowany przez nas do LA. Więcej informacji tutaj: http://amnesia-luke-hemmings-fanfiction.blogspot.com/2015/01/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Louis - tajemniczy i słodki człowiek w jednym :D
    Mega rozdział! <3
    Zastanawia mnie kilka rzeczy, m.in. skąd on zna jej dane, dlaczego zabrania jej chodzić do tego klubu?
    Czekam na nexta xx
    Pozdrawiam, @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej ;) Nie wiem czy komentarz nie jest zbędny ale napisze ci że to ff i ten rozdział jest the best !! hehe Kocham to i mogłabym czytać i czytać i nigdy nie kończyć :) Rozdział na który czekałam i opłacało się czekać. Życzę weny i powodzenia ;*
    @karolina271d

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten rozdział jest świetny. Kiedy będzie kolejny? <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Twoje opowiadanie wymiata. Brak słów *-*. A ja zapraszam na mojego bloga :) http://uprowadzonaopowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń