piątek, 30 stycznia 2015

† Chapter 9 †

                                                          † Lethal Love †

  Promienie słoneczne wypełniają cały pokój dając jakąkolwiek nadzieję na nadchodzące lato. Chociaż.. to złudne myślenie jeżeli ktoś zakłada, że w tym roku może się coś zmienić. Wielka Brytania od zawsze słynie z pochmurnej pogody, a słoneczne dni to rzadkość. Na przykład takie jak dziś albo ten w maju, był taki piękny... tak śmiertelny. Gdybym miała coś co pomoże mi cofnąć się w czasie i zmienić bieg wydarzeń, zrobiłabym to bez wahania. Niby dwa miesiące bez niego i jakoś leci ale to są dwa nieszczęsne, miesiące. Popełniam same błędy, nikt mnie nie wspiera, mama znalazła nowego. Czasem myślę, a może i nawet zawsze gdy się budzę, że on jest. Zapuka budząc mnie, ale to złudne myślenie. Tak jak z tym pięknym latem na podstawie kilku jedynych dni.
  Dziś budzę się ze strasznym bólem głowy, jakbym wcale nie spała całą noc, lecz tymczasem przespałam dobre jedenaście godzin! Przynajmniej tak wskazuje zegarek stojący na etażerce obok łóżka. Dodatkowo mam sucho w gardle i potrzebuję się czegoś napić. Teraz. Lecz zanim zbiorę się i zwlekę z tego łóżka prędzej nastanie wieczór. Okrywam się szczelniej kołdrą tym samym chowając się przed światłem i próbując ponownie zasnąć. Wtedy rozlega się głośne pukanie do drzwi, które przewierca mi głowę. Wydaję z siebie jęk niezadowolenia ukrywając twarz w poduszce oraz przewracając się na brzuch i wsuwając ręce pod poduszkę. Mamroczę coś w ramach sprzeciwu kiedy pukanie ponawia się a mama krzyczy bym wstawała. Przecieram oczy dłonią ziewając przeciągle a następnie wyciągam się we wszystkie strony świata. Wciąż czując się jak wymięta kartka papieru, z ciężkimi powiekami i powolnymi ruchami odrzucam kołdrę przerzucając nogi poza łóżko. Kiedy robię pierwsze kroki trochę mną chwieje i mam mroczki przed oczami. Dochodzę do drzwi, naciskam klamkę i ciągnę je w swoją stronę. Opuszczam pokój dalej ledwo trzymając się na nogach. Trzymając się poręczy schodów zmierzam na dół do kuchni. W przedpokoju moje stopy dotykają zimnych kafelek. Czuję jak nieprzyjemny dreszcz przechodzi mnie wzdłuż kręgosłupa a na rękach pojawia się gęsia skórka. Pocieram ramiona stając w progu myśląc z jaką intencją tu przyszłam. Taka czynność jak przełykanie śliny przypomina mi mój zamiar. Podchodzę do lodówki i z najniższej półki wyjmuję wodę. Stawiam butelkę na blacie odkręcając po czym przechylam ją biorąc porządny łyk. Chwilę później pojawia się mama i wita mnie z wyraźną ironią w głosie. Odsuwam od ust na chwilę butelkę i odpowiadam jej bardziej miło po czym ponownie biorę łyka. Kolejne słowa, które wypływają z jej ust totalnie zbijają mnie z tropu. Pyta mnie gdzie byłam przez całą noc. Przecież to oczywiste. Byłam całą noc u s.. siebie... Cholera! Oczy mi się poszerzają i zamieram w bezruchu. Każdy szczegół po kolei mi się przypomina zaczynając od tego jak wpadłam na grupę punkowców po czym piłam i paliłam z nimi do północy, a gdy zniknął kelner poszłam o niego zapytać. Kiedy się zjawił wyprowadził mnie z budynku, wsadził do auta i odwiózł do domu okrężną drogą. Powracają także niewyjaśnione pytania i momenty, których wolałabym nie pamiętać. Na przykład to jak zwymiotowanie na poboczu. Najgorsze, że zostawiłam tam telefon, skórę, portfel jaki i klucze do mieszkania przez co muszę tam wrócić i liczyć na cud, że istnieje tam coś takiego jak biuro rzeczy znalezionych. No to wpadłam i co ja mam jej teraz powiedzieć? Jeżeli dowie się prawdy to dostane opieprz jak nic, więc to odpada. Mój mózg pracuje na szybkich obrotach szukając jakiejś wymówki aż w końcu wypalam, że byłam u Vivianne mając nadzieję, że uwierzy. Nie wie w końcu, że już się nie przyjaźnimy. Niestety, moje kłamstwo nie wychodzi. Po pierwsze zaczyna od zwrócenia uwagi na mój wygląd, że stoję w samej koszulce, mając rozmazany makijaż i opatrunki na rękach. Po drugie czuć ode mnie jeszcze dymem papierosowym i po trzecie, dzwoniła do mnie i nie uzyskując odpowiedzi zatelefonowała do matki Vivianne, która wyraźnie powiedziała, że mnie tam nie ma. Gdy kończymy swą kolejną krzykliwą wymianę zdań ja mam oczy pełne łez i zdarty głos. Mama natomiast opadła bez sił na krześle chowając twarz w dłoniach i mówiąc jedynie bym odeszła do pokoju a nad karą zastanowi się później. Większej zachęty do opuszczenia kuchni nie potrzebuje. Truchtem wbiegłam na górę, trzaskam drzwiami i resztę dnia spędzam na leżeniu w łóżku.
    Następnego dnia w niedzielę jak co tydzień udajemy się do kościoła. Tym razem przed kościołem widzę kochanka mamy i aż nie mogę powstrzymać się od zadania pytania co on tu robi. Oczywiście mama dogryza mi odpowiadając, że skoro ja mogę sobie pozwalać na takie odskoki to ona tym bardziej czemu nie? Po mszy kiedy ona stała otoczona grupką znajomych u boku mając tego palanta, wymknęłam się na cmentarz obok i poszłam na grób ojca przy którym nie posiedziałam długo bu już zaraz mnie wołała bo wracamy. Za każdym razem słysząc jak słodko ze sobą gadają, jak wtrąca swoje opinie albo daje jej całusa w policzek czy się śmieją mam odruch wymiotny. Kolejny dzień do kosza.
    W poniedziałek zamierzam wykorzystać okazję, że mama znowu pracuje na dwanaście godzin i udać się do tego klubu. Po prostu wejść, zabrać rzeczy i wyjść jakby mnie tam w ogóle nie było. Czy się uda? Nie wiem, ale nie zamierzam zrezygnować nawet jeżeli teraz za oknem szkolnej stołówki pada deszcz. Może i nawet spotkam ponownie tego chłopaka, poznam jego imię i odpowiedzi na pytania? Z zamyślenia wyciąga mnie głos Vivi siadającej obok i zderzającej się ze mną ramieniem. Odsuwam się trochę wraz ze swoją tacką zastanawiając się co ją tu przywiało.
- To prawda, że byłaś w tym klubie? - Zaczyna po chwili szepcząc i odwracając na moment badając czy nie ma dookoła jej nowych przyjaciółek, które by pewnie tego nie pochwaliły, że ze mną gada. Ciekawe czy jest moment, w którym żałuje swojej decyzji.
- Skąd wiesz? - Przygryzam wargę.
- Jakbyś nie zauważyła w naszej szkole także są punkowcy, a jak wiesz wszytko się tu szybko roznosi.
- Tak, wiem, pamiętam. - Przyznaję jej rację. Nadal nie wiem z jaką intencją tu przyszła.
- Odbiło Ci czy jak? - Poprawia kosmyk włosów swoich czarnych niczym sprężynki włosów.
- Zabawiasz się w moją matkę?
- Tylko ostrzegam byś nie popełniła czasem jakiegoś głupstwa.
- Wiem co robię, nie musisz się o mnie troszczyć. I wiesz co? - Wstaję biorąc tacę z niedokończonym jedzeniem.
- Co?
- Dziś też tam pójdę. - Mówię zdecydowanie i pewnie po czym odchodzę nie odwracając się za nią. Wyrzucam niedokończony posiłek i kieruję się do wyjścia.
   Po powrocie ze szkoły od razu siadam przy toaletce i zaczynam się malować, a następnie ubierać w to co miałam poprzedniej wizyty. Około szóstej wieczorem wychodzę z domu kierując się na przystanek autobusowy.
                                                                     ~ † ~

Od Autorki: Zacznę od tego czemu rozdział po miesiącu. Dlatego iż po pierwsze szkoła i brak weny, typowe. Po drugie i najważniejsze, zainteresowanie spada, komentarzy mniej. A ja tymczasem naprawdę się staram i wręcz "wypruwam sobie flaki" by było to idealne. Czy mam wprowadzić limit? A może po prostu moja wina, że nie dodaję za często? Tak czy siak, przepraszam i proszę o wyrozumienie. Tak więc, to chyba na dzisiejszy dzień tyle. W następnym... hm.. nie powiem, chociaż może tyle, że będzie dosyć ciekawie oraz zasady konkursu. Mam nadzieję, że każdy z was weźmie udział x

11 komentarzy:

  1. czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję, że następny rozdział będzie szokiem! :D nie mogę się doczekać xx
    @najal_myhusband

    OdpowiedzUsuń
  3. Ohoho.. Czekam z niecierpliwością! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej <3
    Nieźle się zachowała... Może nie byłabym taka miła dla tej francy i wywaliła na nią tą tacę z żarciem, ale to tylko moje zdanie :)
    Jej mamusia mnie już wkurza :))))))))))))))
    Dobra koniec tego xddd
    Mam nadzieje, że jak ona pójdzie do tego klubu to będzie niezły temat na komentarz pod 10 rozdziałem hah xd
    Pozdrawiam i p.s. W ten weekend dodaje 21 rozdział na Unearthly więc liczę na twój komentarz po miesiącu nieobecności... :)
    @DanioloveXD

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na rozdział napisz go szybko plz... ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział !
    Nie mogę doczekać się kolejnego, myślę, że to będzie coś zaskakującego :D
    ~ @zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawno mnie tu nie było ale widzę akcja rozwija się coraz szybciej :)
    Cóż... główną bohaterkę spotykają same przykrości, jestem ciekawa co będzie dalej.
    Świetny rozdział skarbie :)
    Pozdrawiam .xx
    @_youremyheaven_

    OdpowiedzUsuń
  8. hej:) rozdział jest ciekawy i na pewno zachęca do czekania na następny, przynajmniej mnie bardzo zainteresował i zachęcił :) Bardzo dobrze cie rozumiem, szkoła, brak weny.. nie zapominajmy o tym ze masz własne życie . Dlatego wiedz ze ja będę czekać i czytać wszystko co opublikujesz tutaj ;) Z niecierpliwością czekam na następne i życzę weny ;)
    @karolina271d

    OdpowiedzUsuń
  9. W koncu rozdzial. ;)
    Nie moge sie doczekac tego co stanie sie w klubie. Mam nadzieje, ze w koncu sie dowiemy kim jesy ten chlopak.
    O jej matce to ja sie nie bede wypowiadac i jej przyjaciolce...
    Czekam nn.
    @andrejjj99

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawe co się wydarzy w klubie xDD
    lubię jak piszesz xx
    @ziam__shipper_

    OdpowiedzUsuń
  11. dopiero teraz znalazłam czas by tu zajrzeć i nie żałuję! naprawdę fajnie piszesz, ciekawa historia, nie mogę doczekać się następnego rozdziału ashdajgdhjsa @onelittlepanda
    PS również zapraszam na mój : http://ukojenie-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń