wtorek, 9 czerwca 2015

† Chapter 14 †

                                                            † Lethal Love † 

  Rozległ się dźwięk przychodzącego SMS i od razu otworzyłam oczy. Podparłam się na łokciu i sięgnęłam po telefon leżący na szafce. Przetarłam oczy i kilka razy zamrugałam aby przyzwyczaić się do światła. Odblokowałam telefon po czym przeczytałam treść.

Od Vivianne:

Wstawaj śpiochu! Jesteś mi potrzebna!
Sama nie dam rady wyprostować tej burzy loków!

Zawiedziona opadłam z powrotem na poduszkę i zabrałam się za odpisanie przyjaciółce.

Do Vivianne:

Poczekaj, tylko znajdę swoją błyskawicę i lecę!

 Odkładam telefon na szafkę i wzdycham ciężko zgarniając włosy do tyłu. Już miałam nadzieję, że to Louis zadecydował się odezwać, lecz czego ja oczekiwałam skoro nie dawał znaku życia już od trzech tygodni? Powinnam porzucić nadzieję, że to kiedykolwiek nastąpi i zapomnieć. Jednak jest zupełnie inaczej, wciąż o nim myślę oraz sprawdzam telefon co pięć minut jak nie sekund, a każde rozczarowanie staje się coraz bardziej frustrujące.
Dźwięk SMS rozbrzmiewa ponownie.

Od Vivianne:

Ha.. ha.. ha.. i tak nie dostaniesz swojego listu
z Hogwartu, ale za to możesz przyjść na 9:00 AM

 Tym razem już jej nie odpisuje i tak wie, że przyjdę. A co do listu, dostałam go, ale mama go przede mną ukrywa, to oczywiste. Spoglądam na zegar, który ukazuje parę minut przed siódmą. Oceniam to ile mam do zrobienia i wnioskuję, że spokojnie zdążę na wyznaczona przez nią godzinę. Odrzucam kołdrę i przerzucam nogi za łóżko siadając na jego krawędzi. Przeciągam się równocześnie ziewając po czym wstaję i kieruję się do drzwi. Schodzę powoli na dół do kuchni będąc wciąż zaspana. Mama siedzi przy stole pijąc świeżo zaparzoną kawę, której zapach unosi się w powietrzu.
- Hej mamo. - Witam się z nią dając jej buziaka w policzek i kradnę jeden łyk jej kawy na co patrzy na mnie spod przymrużonych powiek a ja się szeroko uśmiecham. Po chwili to odwzajemnia. Tak bardzo cieszę się, że znowu mamy między sobą dobry kontakt. Mogę jej znów wszystko powiedzieć, spędzić z nią czas na zakupach czy oglądaniu reality show i jedząc chińszczyznę.
- Dzień dobry kochanie. Jak się spało? - Pyta gdy ja zasiadam na przeciw niej i nasypuje do miski moich ulubionych miodowych płatek po czym zalewam zimnym mlekiem.
- Dobrze. - Odpowiadam zgodnie z prawdą. Odkąd wszystko trafiło na właściwe tory moje koszmarne sny przestały mnie dręczyć. Oczywiście zostały w pamięci ale nie pojawiają się co noc, wciąż z tym samym przerażającym scenariuszem kiedy to byłam winna śmierci wszystkich moich bliskich, a ich krew plamiła moje ręce. Budziłam się zazwyczaj w środku nocy, cała rozpalona a sen nadchodził dopiero wtedy gdy słońce pojawiło się na horyzoncie. Teraz śpię spokojnie z czego bardzo się cieszę, nie chcę aby jakiekolwiek koszmary powróciły.
- Cieszy mnie to. Pamiętasz jak kilka dni temu pytałaś mnie czy możesz iść na imprezę z okazji zakończenia roku? - Zmieniło się również to, że częściej wychodzę z domu z przyjaciółmi. Dziś jeden z chłopaków organizuje imprezę i postanowiłam wraz z Vivianne, że się na niej pojawimy. W końcu jakimś cudem udało mi się zakończyć drugi rok nauki a to trzeba oblać. Chociaż nie, ja nie będę piła ale inni za mnie mogą, po tym jak upiłam się w klubie nie mam zamiaru tknąć alkoholu przez pewien czas.
- Tak, pamiętam. Pozwoliłaś mi pójść, nie mogę? - Odpowiadam niepewnie.
- Możesz, możesz - na chwilę robi mi się lżej na duchu. - tylko jest jedno ale - i nerwy znów powracają.
- Jakie?
- Wrócisz do domu przed dziesiątą, dobrze? - Na mojej twarzy pojawia się grymas niezadowolenia. Przecież to się jeszcze dobrze nie zacznie a ja będę musiała wyjść.
- Ale mamo.. - zaczynam protestować lecz jej jedno spojrzenie mnie ucisza.
- Przeczytaj dzisiejszą gazetę to nie będzie żadnego marudzenia. - Podsuwa mi pod nos dzisiejsze wydanie. - Idę się wyszykować, a ty czytaj i zjedz. - Odprowadzam ją wzrokiem jak wychodzi z pomieszczenia.
- Mamo! - Krzyczę po chwili przypominając sobie SMS od Vivi.
- Tak?!
- Pisała Vivianne i jednak pojadę z nią na zakończenie! - Pierw był plan, że pojadę z nią i z George'm, który chyba zostanie moim ojczymem i nie przeszkadza mi to. Może kiedyś by tak było, ale teraz cieszę się szczęściem mamy.
- Okej! - Odpowiada i słyszę jak zamykają się drzwi zapewne od łazienki.
Przysuwam gazetę bliżej zaczynając czytać pierwszą stronę.

                                         WŁAMANIE DO AKT SZKOLNYCH 
                                                     WEST HIGH SCHOOL.

   Wczoraj o godzinie 09:04 AM policja otrzymała telefon od Pani Binns, szkolnej sekretarki pracującej w West High School o włamaniu. Jest pewna, że gdy wychodziła wszystko dokładnie zamknęła a na straży stał Pan Knight, którego jak się okazało uderzono w tył głowy po czym związano i zamknięto w szkolnym magazynku. Nagrania z kamer niestety nic nie wykazały gdyż przecięto przewody. "Stanęłam zamurowana, nie wiedziałam kto mógł to zrobić i jakim cudem udało się mu dostać do środka. Kiedy weszłam zobaczyłam porozrzucane papiery, długopisy, przewrócone krzesło. Były również wysunięte szuflady a jedne z drzwiczek wyrwane z zawiasów." - mówi sama Pani Binns. Gdy policja przyjechała na miejsce i przyjrzała się temu bliżej znalazła niektóre podarte akta uczniów, ślady krwi i nabój od pistoletu co oznacza, że odbyła się tu mała sprzeczka z użyciem broni."Oczywiście już wszczęliśmy śledztwo, jak również padły pierwsze podejrzenia, myślimy o miejskich gangach, które mogą ponownie zaatakować. Zebraliśmy akta uczniów, które zostały uszkodzone, może mają ze sobą jakiś związek. Wszystko dokładnie sprawdzimy, a mieszkańców prosimy o zachowanie ostrożności." - Mówi komendant policji. Czy ma rację i gangi powróciły? Jakie zamiary mają tym razem? Na bieżąco będziemy państwa informować o losach śledztwa w naszych kolejnych wydaniach. 
      
   Nagle robi mi się słabo, opadam na oparcie krzesła i w osłupieniu patrzę się na artykuł. To na pewno był Snake i chodziło mu o moje dane. On mnie szuka. Tylko czy udało mu się zdobyć to co chciał? Czy może Louis w porę mu przeszkodził i jak to się skończyło, czy jest cały, co teraz, czemu nie dzwoni?! To koniec, już po mnie.

                                                                          ~ † ~ 

 Od Autorki: Przepraszam! Ale znowu jak nie pokazy, mecze to poprawa ocen i z tego wszystkiego wracałam wieczorami zmęczona do domu, że po prostu nie dawałam rady już o tym myśleć. Chciałam wstawić rozdział w sobotę lecz znowu nie wyszło bo się niestety rozchorowałam. Chcę ogromnie podziękować tym, którzy nie zapominają o tym opowiadaniu i to czytają, dziękuję dziękuję! Jesteście wspaniali. Wasze komentarze naprawdę motywują. Obiecuję, że teraz kiedy jest koniec wszystkiego będę poświęcała więcej czasu aby pisać. Co do rozdziału, zupełnie zmieniłam jego początkowy wygląd. Postanowiłam przedłużyć i podtrzymać was w napięciu przed tym co się wydarzy... 
Na koniec..  Jest też mała niespodzianka! Dodałam zakładkę bohaterowie, którą będę powoli dalej uzupełniać. Chce wiedzieć co o nich myślicie, trzymajcie się ciepło! x

7 komentarzy:

  1. Extra mam nadzieję że niedługo dodasz kolejny rozdział 😁

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super. Czekam z niecierpliwością na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wo wo wo!!! :o Robi się coraz ciekawiej, ale i niebezpieczniej ;3
    Ciekawi mnie, czy to na pewno był Snake...
    Czekam na nexta xx
    @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej:) Przepraszam że tak długo nie czytałam, ale miałam ciężki czas. Lecz dziś wszystko nadrobiłam i powiem ci że akcja rozkręca się coraz bardziej i teraz na pewno nie pozwolę sobie żebym nie była na bieżąco z twoim ff. Liczę że rozdziały będą się pojawiać często i że będą równie dobre jak te.
    @karolina271d

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział !
    Wydaje mi się że trochę krótki, ale rozumiem :)
    Snake, Snake, Snake... Czyżby to on? A jeśli tak, to czy zdobył informacje o Destiny? Jeśli ich nie zdobył, to czy Lou mu w tym przeszkodził? Jeśli to on, to czy nic mu się nie stało? A jeśli to nie Lou, to kto?
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)
    /@zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  6. woooow, Snake nie odpuści za żadne skarby xD
    oby Louis zareagował w odpowiednim czasie..
    Fajnie, że Destiny znowu ma dobry kontakt z mamą
    Rozdział nie za długi, nie za krótki, dobrze, że jest :3
    Czeeekam na kolejny rozdział <3
    @najal_myhusband

    OdpowiedzUsuń
  7. NO GDZIE SIĘ NAD SOBĄ UŻALASZ KOBITO. TO NIE KONIEC DESTINATION. BĘDZIE JUZ TYLKO DOBRZE SASSY JA I LOUISE CI POMOŻEMY :)

    A tak btw to mam kurwice bo Snejk.
    A wracając gdzie jest Lou. Gdzie są kurwa wszyscy jak ich potrzeba?!

    Świetny rozdział miś >>> :*

    OdpowiedzUsuń