sobota, 2 stycznia 2016

† Chapter 26 †

                                                               † Lethal Love †

 
Wstałam kilka minut przed jedenastą i zeszłam na dół zaraz po tym jak skorzystałam z łazienki i uczesałam włosy, które jak zawsze odstawały na wszystkie strony świata. Kiedy szłam w stronę schodów stwierdziłam, że Liv i Hayden muszą być już na dole, ponieważ drzwi od ich pokoju były otwarte i ukazywały puste łózko z rozkopaną pościelą.
 Schodząc po kolejnych stopniach w dół słyszę coraz wyraźniej rozmowy i śmiechy dochodzące z kuchni oraz do moich nozdrzy dobiega smakowity zapach, który powoduje, że w moim brzuchu burczy. Dlatego przyśpieszam kroku i przeskakuje po dwa stopnie aby szybciej znaleźć się w źródle z którego pochodzi zapach.
 Niestety Louis nie jest ideałem chłopaka i to nie on stoi za tymi pysznymi zapachami tylko Raven, która świetnie gotuje i raz na rok, czyli podczas wyjazdu, obsypuje ich pysznymi posiłkami. Louis jest osobą, która siedzi przy blacie i połyka przygotowane przez nią tosty i bekon z jajkami.
- Hej wszystkim - Powiedziałam siadając obok Louisa, który właśnie brał łyka kawy więc tylko skinął głową.
- Cześć Destiny! Jak ci się spało? - Przywitała mnie energicznie po chwili Olivia, która siedziała na kolanach Haydena i podawała z uśmiechem na twarzy do jego ust tosta.
- Dobrze, wyspałam się nawet. - Odpowiedziałam.
- Hej, przyszłaś w samą porę bo za chwilę by nic nie zostało. - Powiedziała do mnie Raven patrząc na Louisa spod przymrużonych powiek.
- No co, też jestem głodny. - Louis rozkłada ręce i wzrusza ramionami uśmiechając się szeroko mrużąc przy tym oczy i ukazując zmarszczki w ich kącikach, kocham ten uśmiech.
- Nic się nie stało i tak nie zjem dużo. - Nalewam sobie kawy oraz biorę dwie grzanki, które właśnie wyskoczyły z tostera.
- Chyba nie jesteś na żadnej diecie czy coś. - Pyta mnie Louis co totalnie mnie zamurowuje, skąd do głowy przyszedł mu taki pomysł?
- Co? Nie, po prostu nie mam takiego żołądka jak ty. - Odpowiadam. Nigdy nie byłam na diecie i nie planuje, żadnych głodówek czy wymiotowania. Lubię swoje ciało takie jakie jest.
- To dobrze. - Mruczy pod nosem i wpycha do ust widelec z bekonem. Wzruszam ramionami i wracam do jedzenia własnego śniadania.
- Niech ktoś zabierze bekon Louisowi, ja też chcę się najeść. - Wszyscy kierują swoje spojrzenia na Ethana, który właśnie wszedł do kuchni. Miał na sobie tylko spodnie od dresu, rozczochrane włosy i lekko uchylone oczy oraz z wyciągniętą rękę, którą wskazywał Louisa.
- Zluzuj majty kolejny miłośniku bekonu, wzięłam więcej w tym roku. - Raven podniosła do góry opakowanie z bekonem i nim lekko potrząsnęła.
- Czy mówiłem ci już, jak bardzo cię kocham? - Z szerokim uśmiechem podszedł do niej i zamknął ją w szczelnym uścisku po czym pocałował w policzek.
- Wiesz, wystarczyło zwykłe dziękuję. - Raven wyswobodziła się z uścisku i wytarła z grymasem, a w połowie z uśmiechem policzek.
- Dziękuję. - Powiedział szczerząc się i podchodząc do mnie, wiedziałam, że to nie skończy się dobrze.
- Hej, mała. - Przywitał się i poczochrał mi ręką włosy. Zgarbiłam się i odepchnęłam jego dłoń.
- Mogłeś sobie to darować. - Prychnęłam patrząc na niego do góry z przymrużonymi oczami i poprawiając włosy.
- Wybacz, to było silniejsze ode mnie. - Wzruszył ramionami pstrykając palcem mój nos i biorąc gryza tosta.
- Ej! - Wykrzyknęłam kiedy zorientowałam się, że to był mój tost. Niestety już go nie odzyskałam bo Ethan szybko odszedł na drugą stronę blatu koło Raven i zjadł go całego, nienawidzę go.
- Skoro jesteśmy wszyscy, możemy ustalić co dzisiaj robimy. - Poruszył temat Hayden, który opierał głowę na ramieniu Liv, są tacy uroczy.
- Nie wiem, znowu plaża? - Zaproponowała Raven, a Olivia ją poparła. Postanowiłam się nie wtrącać i poczekać co ustalą. Byli tu co roku, znali pewnie ten domek jak własną kieszeń, wiedzieli też jakie są dostępne atrakcje.
- Możemy w coś zagrać, w nogę na przykład  - Dorzucił swoją propozycję Ethan.
- Właśnie, tym razem byłyby równe drużyny. - Zauważył Hayden.
- Odpadam, nie umiem w to grać. W ogóle to jestem jakimś antytalentem jeżeli chodzi o sport.
- Potwierdzam. - Odezwał się Louis podnosząc jedną rękę do góry.
- Oj no weź, nauczymy cię. - Przekonywał mnie Hayden.
- Nie, naprawdę nie. - Pokręciłam głową dalej stojąc przy swoim. Naprawdę nie chciałabym aby komuś stała się krzywda przez to, że za każdym razem jak miałam w rękach piłkę to musiała trafić w czyjś nos czy głowę. Tak jak kilka miesięcy temu na wf podczas serwowania piłka przeleciała nad siatką ale nie trafiła w boisko lecz w głowę Lizzie. Lub jak podczas treningu z Louisem uderzyłam go w nos albo robiąc wykop z obrotu uderzyłam w jego brzuch zamiast w worek treningowy... tak trochę tego było.
- No dobra, jak chcesz ale jakbyś zmieniła zdanie to nie będziemy źli.
- Zastanowię się nad tym.
- Dobra to co robimy? - Pyta ostatecznie Raven.
- Nie wiem, chyba każdy po prostu będzie robił co chciał, a wieczorem będziemy mogli zrobić sobie maraton filmowy. - Odpowiedziała jej Olivia.
- Tak! Oglądajmy Teda!- Ożywił się nagle Ethan.
- Nie, proszę, nie chce znowu tego oglądać. - Jęknęła Raven.
- Może pozwólmy wybrać Destiny? - Zaproponowała Liv. - Co ty na to?
- Um, jasne, mogłabym. - Przytaknęłam.
- Kochanie wiem, że mi tego nie zrobisz i wybierzesz dla mnie Teda. - Zaczął mnie błagać ze złożonymi rękoma jak do modlitwy.
- Zjadłeś mi tosta, więc możesz zapomnieć. - Powiedziałam śmiertelnie poważnie.
- Jak możesz?! - Oburzył się.
- Tak jak ty mogłeś zjeść mojego tosta. - Wystawiłam mu język, a on zrobił to samo i dodatkowo pokazał mi środkowy palec.
  Skończyliśmy śniadanie i każdy rozszedł się w swoją stronę. Raven i Olivia poszły się opalać, chłopaki grali w nogę, a ja postanowiłam wybrać pięć filmów na wieczór. Miałam naprawdę w czym przebierać, od starych klasyków jak Uwierz W Ducha, Pani Doubtire czy Zielona Mila aż po najnowsze filmy, Hobbit, Iron Man 3 czy szybcy i wściekli 6. Było tego tyle, że można by spokojnie otworzyć wypożyczalnię filmów. Moim drugim spostrzeżeniem było to, że Pani Jones musiała być wielbicielką Johnny'ego Deppa bo były tu dosłownie wszystkie jego filmy. Chociaż nie dziwię się jej, koleś jest przystojny, jak na swój wiek trzyma się nieźle i w dodatku świetnie gra.
  Po godzinnym zmaganiu się z wyborem odpowiednich filmów, aby każdemu się podobało w końcu udało mi się. Może tak, a może i nie wybrałam Avengersów tylko dlatego, że Ethan gdy wpadł na chwilę po butelkę wody powiedział mi, że Louis lubi filmy Marvela. Błagał mnie też oczywiście abym wybrała ten jego durny film czego jak powiedziałam przy śniadaniu nie zrobię i słowa dotrzymałam. Zamiast tego wzięłam Kac Vegas oraz Edwarda Nożycorękiego, Wyścig z czasem i Pretty Woman gdyż Liv mnie o to prosiła.
  Po wykonanym zadaniu zostawiam filmy na stoliku i dołączam do dziewczyn znowu idąc się kąpać w oceanie, a potem się ponownie opalam. Mam nadzieję, że chociaż trochę się opalę bo strasznie ciężko z tym u mnie. Tak jak jedni po kilku minutach w słońcu są już idealnie opaleni, tak ja po godzinach będę wciąż blada jak ściana.
  Około dwudziestej zebraliśmy się wszyscy w salonie i zasiedliśmy na kanapie oraz dwóch fotelach przed wielkim telewizorem. Mieliśmy koce, dwie miski popcornu i chipsów oraz napoje gazowane. Usiadłam po lewej stronie, obok mnie Ethan, potem Olivia z Haydenem i na fotelu Raven. Na drugim po mojej stronie siedział Louis. Specjalnie się tak usiadłam aby być bliżej niego, ale to szczegół.
- Od czego zaczynamy? - Zapytał Louis stojąc przy telewizorze z płytami w ręku.
- Myślałam, że najpierw Pretty Woman, potem Kac Vegas, Avengers, Wyścig z Czasem i na koniec Nożycoręki.
- O, Avengers! Lubię filmy Marvela. - Powiedział Louis uśmiechając się.
- Wzięłaś Pretty Woman jak cię prosiłam, dziękuję! - Powiedziała Liv i pochyliła się aby mnie uściskać.
- Aha... wzięłaś jej film, ale mojego nie. Zapamiętam to sobie, nie myśl, że ujdzie ci to płazem. - Mruczał pod nosem Ethan obrażony oczywiście tylko na chwilę.
- I tak mi zaraz wybaczysz. - Zaśmiałam się wsuwając rękę pod jego i przytulając się do jego ramienia.
- Cicho siedź. - Również się zaśmiał i odepchnął moją twarz po tym jak zasłonił ją swoją wielką dłonią.
  Po pierwszym filmie każdy był już objedzony i miał dość, odkładaliśmy do połowy pełne miski i skupialiśmy się na kolejnym filmie. Wszyscy znaleźli tez już odpowiednie dla siebie pozycję, ja miałam podkulone nogi i wtulałam się w ramię Ethana. Czasem się śmialiśmy, najwięcej ten debil obok mnie, albo ktoś dorzucił swój komentarz typu podoba mi się ten aktor, o kurwa, nie mogę patrzeć lub biegnij suko biegnij!
  W połowie ostatniego filmu z nożycorękim powieki same mi się zaczęły zamykać. Była piąta nad ranem i zaczynało już świtać. Raven przed chwilą odpadła i zasnęła a ja zaraz po niej, nie wiem tylko kiedy, po prostu film mi się nagle urwał. Przebudziłam się czując jak ktoś delikatnie kładzie mnie na łóżku i okrywa kołdrą. Bolała mnie głowa i nie za bardzo kontaktowałam ze światem bo tak jakby w połowie wciąż spałam. Uchyliłam powieki i wytężyłam wzrok aby zobaczyć wytatuowaną rękę nikogo innego jak Louis.
- Louis.. - Mruknęłam w poduszkę, ale mnie usłyszał.
- Śpij, Destiny. - Odpowiedział i zgarnął mi kosmyk włosów z twarzy.
- Zostań. - Powiedziałam tak nagle od czapy.
- Nie mogę, śpię przecież na.. - Przerwałam mu.
- To miłe, ale przecież możemy spać jak Ethan i Rav... jak.. przyjaciele, prawda?
- Tak, ale..
- Proszę... - Wymamrotałam, a potem na dobre zapadłam w sen nie wiedząc jak się ta rozmowa skończyła i czy został. Miło by było.

                                                           ~†~

2 komentarze:

  1. Z góry przepraszam za spam, ale jeśli masz chwilkę czasu to może wpadniesz na bloga mojej przyjaciółki 'So Beautiful' i jej kuzyna 'Crush'?
    Link do 'So Beautiful':

    https://www.wattpad.com/story/48445764-so-beautiful

    A tu link do 'Crush':
    https://www.wattpad.com/story/45696890-crush

    i druga część 'Sweetheart'
    https://www.wattpad.com/story/45696890-crush

    Jeszcze raz bardzo przepraszam za spam skarbie, ale było by miło gdybyś zajrzała i zostawiła coś po sobie :*

    OdpowiedzUsuń